Nadrabianie zaległości, czyli dramat filmowy „Skazani na Shawshank”

Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale cieszę się, że mam już za sobą okres pracy zawodowej.  Ze względu na swoją niepełnosprawność tylko kilka lat pracowałam na cały etat i bardzo lubiłam swoją pracę, później była to zawsze pewna część etatu, teraz natomiast cieszę się moim nowym, innym niż dotychczas, okresem w życiu. Mam czas na spokojne delektowanie się kulturą, swobodne zajmowanie się swoimi pasjami, rozkoszowanie się pięknem przyrody, no, może nie tak bardzo w okresie zimowym, ale wiosna i lato bardzo sprzyja takiemu zajęciu. Jest też czas na oglądanie filmów. A mam sporo zaległości w tej dziedzinie.

Ostatnio właśnie zaczęłam nadrabiać te zaległości. Pierwszym obejrzanym przeze mnie filmem był dramat pt. „Skazani na Shawshank”, którego reżyserem jest Frank Darabont. Film powstał w roku 1994  i w roku 1995 otrzymał siedem nominacji do Oscara, m.in. dla najlepszego aktora (Morgan Freeman), muzykę (Thomas Newman), scenariusz (Frank Darabont), lecz niestety nie otrzymał ani jednej statuetki, a – moim zdaniem – wielka szkoda. Należy wspomnieć także, że w roku 1995 Roger Deakins – autor zdjęć do tego filmu, otrzymał Brązową Żabę na Festiwalu Cammerimage, który wówczas odbywał się w Toruniu. Film powstał na podstawie opowiadania Stephena Kinga, zatytułowanego „Rita Hayworth and Shawshank Redemption”. Obok Morgana Freemana w filmie występuje też Tim Robbins jako główny bohater Andy Dufresne.

Film opowiada historię bankiera, który został niesprawiedliwie skazany na karę podwójnego dożywocia za zamordowanie swojej żony i jej kochanka. Andy Dufresne trafia do więzienia Shawshank, w którym rządzą sadystyczni strażnicy i okrutny naczelnik. Główny bohater cały czas jednak żyje nadzieją na zmianę swojego losu i stara się tę nadzieję także przekazywać innym więźniom.

Dramat ten w bardzo sugestywny sposób przedstawia obyczaje i zwyczaje panujące  w więzieniu Shawshank. Widzimy strażników, którzy traktują więźniów z okrucieństwem, a życie skazanych nie ma dla służby więziennej żadnej wartości. Naczelnik więzienia jest osobą bardzo skorumpowaną i nie cofa się nawet przed morderstwem, aby bronić swoich interesów.

Bardzo ważnym problemem przedstawionym w tym filmie jest także problem resocjalizacji więźniów, ich życia  po opuszczeniu więzienia. Po odbyciu kary np. 40 lat więzienia są oni zupełnie nieprzystosowani do normalnego życia na wolności, nie potrafią odnaleźć się w normalnym świecie.

Historia Andy Dufresne’a ukazuje w bardzo sugestywny sposób wiele problemów, m.in. problem wymiaru sprawiedliwości (czy jest on rzeczywiście sprawiedliwy?), problemy ludzi pozbawionych wolności, przedstawia środowiska więzienne, panujące tam relacje i warunki, jest więc filmem ukazującym wiele aspektów i dziedzin, związanych z ludźmi, którzy dopuszczają się wykroczeń i odbywają karę więzienną. Dla mnie jednak osobiście najważniejszą sprawą była postawa głównego bohatera, który, mimo że spotkał się z niesprawiedliwością i przebywał w trudnych warunkach surowego ośrodka odosobnienia, nie stracił nadziei. Był niesamowicie konsekwentny i uparty w swoim postępowaniu. Wytrwałość w dążeniu do swojego celu, konsekwentne i stanowcze działanie jest – moim zdaniem – głównym przesłaniem tego filmu. Nigdy – nawet w najtrudniejszych i beznadziejnych sytuacjach – nie należy tracić nadziei.

Myślę, że mocną stroną tego dzieła, należącego już do klasyki filmowej  jest nie tylko jego wielowątkowość i ukazanie dużej ilości problemów, lecz również doskonała gra aktorów: zarówno Morgana Freemana, jak również Tima Robbinsa. Obaj w sposób bardzo sugestywny odzwierciedlają problemy głównych bohaterów, ich uczucia i przeżycia wewnętrzne. Bardzo podobała mi się także gra aktora drugoplanowego James’a Whitmore’a w roli jednego ze starszych więźniów: Brooks’a Hatlena.

Równie duże wrażenie wywarła na mnie muzyka, której autorem jest Thomas Newman oraz scenografia. Akcja filmu toczy się w starym, potężnym budynku, w którym przebywa bardzo duża liczba więźniów. Ogrom tego budynku wzmacnia jeszcze wrażenie potęgi wymiaru sprawiedliwości lub niesprawiedliwości oraz potęgę nadziei, która mimo zamknięcia za grubymi murami ciągle dodawała sił głównemu bohaterowi w walce o wolność.

Film „Skazani na Shawshank” bardzo mi się podobał i wywarł na mnie duże wrażenie, chociaż powstał już ponad dwadzieścia pięć lat temu. Przedstawiona w nim jednak tematyka nie straciła swojej aktualności do dzisiaj, a artystyczna strona tego dzieła (gra aktorów, muzyka, scenariusz  i scenografia) wywierają cały czas ogromne wrażenie i dostarczają wielu głębokich przeżyć. Film jest naprawdę godny polecenia, a jeżeli nawet ktoś oglądał go kilka lub kilkanaście lat temu, to warto zrobić to jeszcze raz, ponieważ podczas powtórnego oglądania takiego dzieła możemy zauważyć inne szczegóły, które być może wcześniej uszły naszej uwadze, a które teraz dostarczą nam nowych przeżyć.

One Comment Add yours

  1. Polecam! Choć za pierwszym podejściem kompletnie mi się nie spodobał i bardzo szybko go wyłączyłem tak za drugim razem wciągnąłem się na maksa 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *